Polish English French German Italian Russian
  • header1.png
  • header3.png
  • header4.png

Zobacz

Licznik odwiedzin

Liczniki odwiedzin

 

 




 
 

 

jesteś:

Nasze starty w roku 2012

Półmaraton rekordów, Poznań 1.04.2012r.

W niedzielę 1. kwietnia ulicami stolicy wielkopolski wystartowała piąta już edycja poznańskiego półmaratonu. I tutaj nie mogło zabraknąć ekipy ze Zbąszynia.

Oglądając prognozy przed zawodami można było mieć wątpliwości co do obecnej pory roku. Deszcz przechodzący w deszcz ze śniegiem, temperatura w okolicach 2-6 st. C oraz silny wiatr miały uprzykrzać życie biegaczom od startu do mety, co nie napawało optymizmem. Tymczasem… w myśl porzekadła „Kwiecień plecień wciąż przeplata…” pogoda w dniu startu zaskoczyła wszystkich. Im bliżej startu, tym więcej słoneczka pojawiało się na niebie, a jedynym niesprzyjającym aspektem biegu pozostał przeszkadzający od czasu do czasu wiatr - co w przypadku moich 197 cm wzrostu, a co się z tym wiąże, braku naturalnej możliwości schowania się za innymi zawodnikami, faktycznie okazało się uciążliwe.

Pierwsi zawodnicy przekroczyli linię startu o godzinie 10.00. Chcąc uniknąć przepychanki i podeptania, stanąłem za tabliczką z napisem „2 godziny”. O ogromie uczestników biorących udział w biegu może świadczyć fakt, że od momentu wystrzału do mojego przekroczenia linii startu minęło już 2,5 minuty!

 

Sama trasa bardzo przyjemna, szybka… Osobiście najbardziej obawiałem się długiej prostej na Drodze Dębińskiej. Jednak i ten odcinek minął bardzo szybko. Biorąc pod uwagę krótki okres przygotowania, liczyłem na czas w granicach 2:20:00 lub słabiej. Jednak ku własnemu zdumieniu 12 km w dalszym ciągu pokonywałem w tempie 2:00:00. Niestety, później tempo opadło i na złamanie bariery 2h będę musiał jeszcze poczekać. A więc jest nowy cel na wrześniowy Bieg Zbąskich.

Niedzielny półmaraton okazał się rekordowy pod wieloma względami: Rekordowa frekwencja: blisko 5000 uczestników na starcie; Rekord trasy - mężczyźni: Kiptoo Solomon z Kenii - 01:02:00; Rekord trasy – kobiety: Kenijka Macharia Lucy Njeri - 01:10:26; Frekwencja na mecie: 4592 zawodników.
Wśród tych rekordów nie można pominąć naszych osobistych… Sam ostatecznie poprawiłem swój wynik życiowy. Podobne osiągnięcie przypadło naszemu klubowemu koledze,
Markowi.

To wszystko sprawia, że 5. Poznań Półmaraton w pełni zasługuje na miano „Półmaratonu rekordów”.

 

Wyniki zawodników TKKF Łabędź:

 

1.        Grzesiek Wydrych  1:34:58

2.        Marek Lewandowski             1:57:16  (PB)

3.        Marcin Pluskota     2:08:51  (PB)

Razem z nami przyjechali i biegli również:

1. Banaszak Wiesław - 1:41:58
2. Michał Cygan1:43:35
3. Matusiak Jarosław - 1:52:17
4. Puchacz Wojciech - 1:53:14
5. Mierzyński Szymon - 1:56:38
6. Hoffmann Jakub - 1:56:45
7. Leśnik Bartosz - 1:57:18
8. Borkowski Jakub - 1:59:57

(Marcin)

 Relacja Grzegorza
 
 
 


"Już jako prawdziwy maratończyk z krwi i kości przybyłem na do poznania, na Półmaraton, tylko po to by.........się rozbiegać :). Cały tydzień po maratonie zmagałem się z przeziębieniem (to jest podobno normalne, maraton wysysa z człowieka ostatnie zdrowe soki). Absolutnie nie byłem nastawiony bojowo, po maratonie ani razu nie biegałem i tylko dlatego pojechałem, bo wcześniej zapłaciłem (bardzo motywujący argument). Mając gorące wspomnienia z Barcelony, widząc tą pogodę (zimno, wiatr, śnieg, zero stopni z samego rana) wszystkiego się odechciewa. Zatem strój zimowy zakładamy na siebie i dzida na start. W porównaniu z trasą Barcelońską ta poznańska niczym nie zachwyciła. Poznańsko szaro, buro i ponuro: pomiędzy blokami, po mostach, z dala od centrum i ciekawych miejsc. Na trasie raz świeciło słońce i gorąco, a za chwilę zmiana o 180 stopni, czyli zimno i wiatr.......dobrze, że jestem chudzinka, można się łatwo schować za rywalami :) czego kolega Marcin absolutnie nie mógł powiedzieć :):).

 

 

 

 

 

 

Całe 21 km przebiegło bez większych zgrzytów, łatwo miło i przyjemnie.....oczywiście jeżeli chodzi o kondycję i samopoczucie podczas biegu. Czas jaki osiągnąłem na mecie: 1:34:33 nie jest ani wybitny ani tragiczny. Raczej bym powiedział treningowy, ale przynajmniej bieg nie wymęczony. Przyjemność z biegania pozostała, szczęśliwy z ładnym medalem wróciłem do domu. Tylko wieczorem po biegu zaczęło coś mnie rwać w lewej stopie i coś trzyma do dziś (a to już czwartek). Za tydzień wertepy, natomiast za dwa tygodnie Bieg Olendra a tutaj znów przerwa w bieganiu. Na święta nie odpuszczę, pójdą nawet z bolącą śród-stopą latać po lasach. Jak boli to znaczy, że żyje, a jak żyje to trzeba z nią walczyć ;)"

 

 

 

 

 

(Grześ)

 

tdtext-align: justify;

  Arystoteles -  " Nic  tak  nie  niszczy  organizmu,  jak długotrwała  bezczynność  fizyczna "    

Wykonanie: WEBPS

www.kblabedz.pl | All rights reserved |